Miłość Boga w Starym Testamencie

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Z przykrością słucham zdań w których ludzie tzw. wierzący twierdzą, że Bóg w Starym Testamencie jest niedobry, morduje, brak w nim miłości i że dopiero Jezus Chrystus zmienił oblicze boże. Jest to fałszywy pogląd i każdy kto w niego wierzy został zwiedzony przez Szatana. Przeważnie wypowiadają się tak ci, którzy nie czytali Starego Testamentu, a jak można wypowiadać się o kimś, kogo w ogóle się nie zna. Bóg dał nam Pismo Święte, byśmy dzięki temu lepiej Go poznali. Nim będziesz oczerniał Boga przeczytaj wpierw Stary Testament a ujrzysz mnóstwo tekstów w których Bóg jest wychwalany, miłowany jak również sprawiedliwy o czym bardzo wielu zapomina. Miłość nie powoduje tego, że nie dosięgnie nas sprawiedliwość, choć i ta w tym negatywnym znaczeniu dosięga nas tylko w niewielkim stopniu gdyż karą za grzech jest śmierć, a jak wiemy ci co zostaną wybawieni dostąpią żywota wiecznego dzięki łasce Jezusa Chrystusa. Mówienie, że Jezus Chrystus zmienił nastawienie boże jest również o tyle błędne, że są wersety w Biblii, które mogą wskazywać,  że to właśnie Jezus prowadził Izraelitów po pustyni.

Nielogicznym jest również twierdzenie, że Bóg Ojciec jest zły a Syn Jezus dobry. Nawet gdy pominiesz Stary Testament i będziesz czytać tylko Nowy, natkniesz się na mnóstwo tekstów w których Bóg z Synem stawiany jest na równi, jak chociażby te:

Ewangelia Jana 10.30 "Ja i Ojciec jedno jesteśmy."

Ewangelia Jana 14.7-11 "Gdybyście byli mnie poznali i Ojca mego byście znali; odtąd go znacie i widzieliście go. Rzekł mu Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a wystarczy nam. Odpowiedział mu Jezus: Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słowa, które do was mówię, nie od siebie mówię, ale Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje. Wierzcie mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie"

Czy Jezus będąc dobrym porównywałby się z niedobrym Ojcem ? Byłaby to sprzeczność. Uznając Stwórcę za niemiłującego tak samo mocno jak Chrystus, stawiamy swoją wiarę chrześcijańską na równi z niewiedzą a nawet brakiem wiary. Taka wiara jest pusta, nie miłujesz wtedy Boga ale swojego bożka którego stworzyłeś w umyśle. Nie można prawdziwie kochać Boga uznając jednocześnie, że on nie miłuje ludzi.

Są w Starym Testamencie rozdziały w których przeczytamy, że Bóg karze ludzi, wysyła Izraelitów by zabili bezbożników, co w porównaniu z okazaną miłością Jezusa wypada na pierwszy rzut oka bardzo blado. Jak można kochać ludzi, karząc ich jednocześnie zabijać ?

Jest to odpowiedź na osobny temat, tutaj udzielę tylko krótkiej odpowiedzi. Bóg jest naszym Ojcem a my nieposłusznymi dziećmi. Stale grzeszymy i nie postępujemy właściwie, w tym również ci którym wydaje się, że są bardzo dobrymi ludźmi co już świadczy o ich dumie. Bóg widząc nasze upadki kara nas ale z myślą o tym by wyszło nam to na dobre. Tak jak np. rodzic zabrania dziecku oglądać telewizję czy wychodzić na podwórko, tak samo wychowuje nas Bóg. Nie pokazuje się nam wprost ale działa poprzez różne sytuacje, które jak się nam wydaje nie zawsze są właściwe. Podobnie myślą dzieci, które z nich w danej chwili przyzna rację, iż dobrze się stało że dostało karę ?  Jak podrośnie to zmieni zdanie, tak samo my gdy po śmierci ujrzymy co Bóg dla nas uczynił przyznamy rację. Czy kochający rodzić karze swoje dzieci by się na nich wyżywać czy robi to dla ich dobra bo wie, że zaprocentuje to w przyszłości ? Również Bóg postępuje właściwie a przecież wiedzą i rozumem nie możemy się z Nim nawet równać. Zaufaj Bogu, że jego sposoby wychowywania są właściwe, a to że się z nimi nie zgadzasz to nie znaczy, że masz rację. Nie każda kara, czyli jakieś niedobre wydarzenie pochodzi od Boga. Wiele z nich to konsekwencja naszych decyzji, otoczenia a nawet obcych ludzi, którzy nie kierowali się miłością. To w jakim żyjemy społeczeństwie zależy od ludzi, skoro taki tworzymy świat, to w takim żyjemy i nie zrzucajmy winę za całe zło jakie nas spotyka na Boga.

Rodzice wraz z rozwojem dziecka zmieniają sposób wychowania. Czyż i Bóg nie może czynić podobnie ? Stary Testament uczy nas miłości do bliźniego, (przeczytaj temat Miłość do bliźniego na podstawie Psalmu 37 w dziale Pismo Święte) choć nie widzimy tego tak wyraźnie jak w Nowym Testamencie. Zarówno Stary jak i Nowy Testament uczy miłości, jednak w Starym Testamencie może nam się wydawać, że Bóg jest tam bardziej stanowczy - surowy, jak również bezpośrednio przebywający wśród ludu wybranego. Po przyjściu Jezusa, nie ma już tak charakterystycznych proroków, przewodnik czy przywódców (Abraham, Mojżesz, Dawid, Jeremiasz, Izajasz) jak też nie ma już świątyni z widzialnym obłokiem za dnia i slupem ognia w nocy. Czy Bóg zmienił sposób naszego wychowywania ? Być może tak, na pewno zmienił to że nie jest już widzialne jego świadectwo przebywania w świątyni. Tak jak zmienia się świat, tak może zmieniać się sposób wychowywania, choć pamiętajmy że miłość boża jest niezmienna a Bóg zrobi wszystko co w Jego mocy by nas do siebie przyciągnąć.

Jak miłujący Bóg mógł kazać zabijać całe miasta ? Tutaj również odpowiedź nadaje się na osobny temat, więc odpowiem w skrócie. Co się stanie gdy do grupy 1000 osób, wprowadzisz 300 zdemoralizowanych, składających własne dzieci na ofiarę, uprawiających seks z kim popadnie i gdzie popadnie, czczących demony itp. Czy te 1000 osób będzie mogło żyć w spokoju razem na tym samym terenie ? Nierealne! Całe narody były wypaczone, prowadziły tak zdemoralizowany tryb życia, że nie dałoby się ich nawrócić. Były oczywiście osoby jak np. Rachab, których serce mogło zostać nawrócone i tak się działo. Każdy kto chciał porzucić swoje podłe życie, mógł przejść na stronę Izraelitów wśród których była duża grupa obcokrajowców. Odpowiedź wydałaby się prosta gdyby wśród tych 300 osób nie znajdowały się jeszcze noworodki, które nie mają świadomości a można je było przecież wychować. Cóż więc z nimi, gdzie tutaj miejsce na miłość ? Nie każda śmierć jest złem, dla osób które będą zbawione śmierć jest zyskiem, pisał tak Paweł w Liście do Filipian 1.21-23 "Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem. A jeśli życie w ciele umożliwi mi owocną pracę, to nie wiem, co wybrać. Albowiem jedno i drugie mnie pociąga: pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej;". Noworodki oraz małe dzieci, pomimo tego, że umarły zyskały życie wieczne a ile z nich gdyby dorosło dostąpiłoby zbawienia ? Z pewnością niewiele. Więcej na ten temat, znajdziesz w podobnym artykule Dlaczego małe dzieci umierają ? w dziale Cierpienie.

Często zapominamy również, że Bóg jest sprawiedliwy a skoro grzeszymy to powinniśmy dostać to co sami nabroiliśmy. Karą za grzech jest śmierć. Gdyby Bóg nie kierował się miłością a tylko sprawiedliwością już dawno byśmy umarli. Bóg jest świętością, nie ma w Nim grzechu, jest nieskazitelny, a my ze swoim grzechami nie mamy prawa przebywać u Jego boku. Dopiero po śmierci gdy zostaniemy z grzechów oczyszczeni będziemy mogli dostąpić tego zaszczytu. To co nas spotyka jest niewspółmierne z tym jakie zło my wyrządzamy. Wystarczy np. że zjesz mięso z ubojni. Czy wiesz jak bardzo cierpiało takie zwierzę nim zostało zabite ? Zło do jakiego się przyczyniłeś nie spada na ciebie w takiej sile w jakiej by mogło. 

Izraelici nawet gdy byli brani do niewoli, umierali z głodu nie mówili złego słowa na Boga, wręcz przeciwnie, wołali że jest sprawiedliwi i miłosierny a miłość Jego nie zna granic. Wiedzieli, że cierpią z powodu swojej głupoty, odrzucenia tarczy bożej, przeczytaj chociażby Księgę Nehemiasza rozdział 9 a wśród niej między innymi:

Ty jedynie jesteś Panem!

Ty wejrzałeś na niedolę naszych ojców w Egipcie i wysłuchałeś ich wołania nad Morzem Czerwonym. 

Gdy byli głodni, dałeś im chleba z nieba, wodę ze skały im wydobyłeś, gdy byli spragnieni, i obiecałeś im, że wkroczą i odziedziczą ziemię, którą dać im poprzysiągłeś.

Lecz oni, nasi ojcowie, podle postąpili, usztywniając swoje karki i nie słuchając twoich przykazań.

Uchylali się od posłuszeństwa, nie pomnąc na cuda, jakie czyniłeś z nimi, owszem, usztywniali swoje karki i wpadli na pomysł, aby wrócić do swojej niewoli w Egipcie.

Ale Ty jesteś Bogiem odpuszczenia, miłosiernym i litościwym, cierpliwym i wielce łaskawym, więc ich nie opuściłeś.

Ty dla wielkiego swego miłosierdzia nie opuściłeś ich na pustyni; słup obłoczny nie odstąpił od nich w dzień, prowadząc ich po drodze, ani słup ognisty w nocy, oświetlając im drogę, po której iść mieli.

Dałeś im swego dobrego ducha, aby ich pouczał; twojej manny nie odjąłeś od ich ust i wodę im dałeś, gdy byli spragnieni.

Przez czterdzieści lat utrzymywałeś ich na pustyni tak, że niczego im nie brakło.

Jedli tedy i byli syci, utyli i opływali w dostatki dzięki wielkiej twojej dobroci.

Wtedy stali się oporni i zbuntowali się przeciwko tobie, i odrzucili od siebie twój zakon, zabili twoich proroków, którzy ich ostrzegali, aby ich nawrócić do ciebie, i popełnili wielkie bluźnierstwa.

W czasie ucisku zaś wołali do ciebie, a wtedy Ty wysłuchałeś ich z niebios i według obfitego swego miłosierdzia dałeś im wybawicieli, którzy wybawiali ich z ręki ich wrogów.

Lecz gdy znów zażyli spokoju, zawrócili do czynienia zła przed tobą.

Wtedy znowu wołali do ciebie i Ty wysłuchałeś ich z niebios, i wyrwałeś ich wiele razy według obfitego miłosierdzia twego.

Ostrzegałeś ich, aby ich nawrócić do swego Zakonu, lecz oni podle postąpili i nie słuchali twoich przykazań i grzeszyli przeciwko twoim prawom. Jeżeli je człowiek wypełnia żyje. Lecz oni odwracali się do nich plecami, usztywniali swoje karki i nie usłuchali. 

Przez wiele lat okazywałeś im cierpliwość i ostrzegałeś ich przez swego ducha za pośrednictwem swoich proroków, lecz oni nie przyjęli tego w swoje uszy. 

Dzięki obfitemu miłosierdziu twojemu nie wygubiłeś ich i nie opuściłeś, gdyż Ty jesteś Bogiem litościwym i miłosiernym. 

Wszak Ty jesteś sprawiedliwy we wszystkim, co przyszło na nas; Ty dochowałeś wierności, ale my postąpiliśmy bezbożnie: nasi królowie, nasi książęta, nasi kapłani i ojcowie nie wypełniali twojego Zakonu i nie zważali na twoje przykazania i na twoje napomnienia, których im udzielałeś.

Gdy jeszcze byli w swoim królestwie, mimo obfitych dóbr, które im dałeś, w ziemi rozległej i urodzajnej, którą im dałeś, nie służyli ci i nie odwrócili się od swoich złych uczynków.